czwartek, 24 kwietnia 2014

Whippet sam w domu

Znów miałem wrażenie, że całą noc nie spałem, choć zapowiadało się tak pięknie. Kiedy pan i pani zasnęli przemyciłem się do pokoju młodego. Wlazłem pod kołdrę i zasnąłem, całą noc ktoś chrapał. Rano kiedy pan wstał udawałem, że śpię, niestety zdradziło minie łakomstwo, żarcie wpadło do miski, muszę bardziej panować nad sobą, aż dziw, że młody nie wstał, gdyż wypadłem z łóżka, byłem w pościel zaplątany.
  Ech, krótka jest noc, już wszyscy wstali, kręcą się leją wodę, parzą kawę, ryra duży ekran na ścianie. Muszę jak co dzień wyjść z domu choć wcale nie chcę. Lecę na dół szybkim krokiem wpadam za krzak i podlewam korzenie, jeszcze tylko klocek i wracam do domu pod pierzynę.
Nic z tego łóżko schowane, coś tam burczą abym położy się na swoje posłanie, nie ma rady jak mus to mus, idę się kimnąć do póki nie wyjdą do pracy. Cisza, to mnie budzi, kiedy zostaje sam z kotem, ech jak przyjemnie, napije się wody, śniadanie niestety zjedzone. Snuje się po pustym mieszkaniu, zaglądam w kąty, zastanawiam się jak by tu się zabawić. Zastanówmy się w zeszłym tygodniu podarłem kilogram cukru i tapetę, gazety porwałem na początku, ale dostałem burę, były już wszystkie buty, metr kabla od internetu i pana teczka z dokumentami, makaron i zbity dzbanek, śmieci, to było kilka razy na razie nie mam na to ochoty. Co by tu zrobić, albo zbroić bo przecież to to samo, ech tylko szkoda że pan tak marudzi, jak by co udam że nic nie wiem na razie to działa tylko do kiedy?  Mleka bym się napił, tylko to wiąże się ze śmieciami, tym razem dam sobie spokój. O kalosz, i stary trampek tym się dzisiaj zajmę, ale wpierw się jeszcze położę, może coś mi się przyśni. Może jak wrócą znów pójdę pobiegać  z panem na dwóch kołach.

 Ach co był za dzień, rano spacerek z panem na rowerku, potem śniadanko i zostałem sam ................... Położyłem się spać, bo coś nie za bardzo się wyspałem, potem łyknąłem trochę wody i zabrałem się do roboty hehehe Na warsztat wziąłem pani kapcie, dokładnie je obejrzałem, potem stwierdziłem że coś za dużo pasków na tym laczku i z wyczuciem je usunąłem...ups ... potem chciałem wyrównać pięty i tak się zapamiętałem w tym co robię iż wraz z piętami wygryzłem miejsce gdzie są palce. Taki byłem, a co jestem szewc a potem się zlałem bo niewytrzymałemu...dwa razy się zlałem teraz to dopiero będzie...