Obudziłem się z okropnym bólem głowy, sok z ziemniaków to sprawił. Trochę potrwało nim doszedłem do siebie, niepotrzebnie powiedziałem Markowi, że źle spałem, bardzo szybko znalazł lekarstwo na moją dolegliwość, zaproponował abym przyłączył się do Kamila i Kwacha i ruszył z nimi na Tarnicę oglądać zachód słońca.
Etykiety
- AEE Polska (3)
- Augustów (2)
- Bieszczady (8)
- Bohdan Poręba (6)
- Gdańsk (14)
- Gdynia (55)
- Gdynia Waterfront (6)
- Junak (74)
- Junak 123 (19)
- Junak M20 (13)
- Junak RS125 (18)
- Junakiem RS125 do Wiecznego Miasta (13)
- Morze (12)
- Motocyklowe podróże (63)
- Orłowo (7)
- Whippet (23)
- Wodowanie (2)
czwartek, 27 sierpnia 2015
wtorek, 25 sierpnia 2015
Junak M12 -test długodystansowy- Bieszczady
Stoję na Placu Zamkowym w Warszawie przed Kolumną Zygmunta i czekam aż na ładuje się bateria od aparatu. Mam godzinną przerwę w podróży, droga przebiegła bez niespodzianek, no może oprócz porywistego wiatru, który wiał cały czas od frontu, co znacząco wpłynęło na spalanie M12, zamiast 2-3 litrów na 100, spalił prawie 4.
sobota, 22 sierpnia 2015
Junak M12 -test długodystansowy
Stało się w poniedziałek ruszam w trasę. Dotarł do mnie nowy Junak M12 z przebiegiem zaledwie 84 km.
wtorek, 18 sierpnia 2015
Junak kontra Yamaha
Jaskiniowiec oszalał, porównuje Junaka z Yamahą.
A jednak pokuszę się o porównanie, a powodem dla którego to robię była dzisiejsza wizyta w salonie Yamahy. Oglądałem piękną XV1300 i przy okazji postanowiłem skorzystać z możliwości jazdy testowej Yamahą MT125.
środa, 12 sierpnia 2015
Junak M12
Do Autoryzowanego Serwisu Junaka w Gdyni trafiły pierwsze Junaki M12, tak się złożyło, że miałem okazję złożyć samodzielnie pierwszy egzemplarz. Zaskoczeniem są metalowe błotniki i porządnie wykonana powłoka lakiernicza. Kolejnym miłym akcentem jest spasowanie wszystkich elementów, które podczas montażu nie sprawiają najmniejszych problemów, a to z kolej przekłada się na na bezawaryjną jazdę. Ładne, aluminiowe felgi, wygodna kierownica i kanapa, zresztą zobaczymy jak moto spisze się w drodze. Jak nic się nie zmieni 24 sierpnia ruszam M12 w trasę. Sprawdzimy, spalanie, zasięg, wygodę podróżowania, prędkość maksymalną. Jak zawsze relację w miarę możliwości będę przesyłał na stronę. Wróćmy na chwilę do naszego bohatera, którego tylny laczek w końcu przypomina oponę, a nie ołówek, za komfort podróżowania odpowiadają klasyczne amortyzatory z tyłu i porządne lagi z przodu, które nie nurkują pod byle naciskiem.Kolejnym miłym akcentem jest budzik, bardzo dobrze widoczny, ładnie podświetlony, prędkościomierz po włączeniu stacyjki robi skok do przodu i ładnie cofa się na zero, pod wskazówką znajduje się wyświetlacz z informacją o stanie naładowania akumulatora i poziomie paliwa w zbiorniku. Podesty zamiast podnóżków, solidne dźwignie zmiany biegów i hamulca tylnego, ledowe kierunkowskazy i światło stopu. Nie wiem jak wam, ale mi Junak M12 bardzo przypadł do gustu. Może ktoś opisze swoje wrażenia w komentarzu? Zapraszam na krótką foto i wideo relację z oględzin Junaka M12
środa, 8 lipca 2015
Ararat - Rumunia

Co za droga! Podobna do tej pod Smolnikiem, drogowcy omijają ją z daleka, a dziury łatane są zrzutami z samolotu i to niecelnie. Jedna wielka łata, wybudowana pewnie za czasów młodości Czauczesku. Czuje się jakbym przemieścił się w czasie co najmniej o 70 lat. Zatrzymałem się w małym obdrapanym hoteliku na rogatkach miasta, w kranie zimna woda, ubikacja na korytarzu, jedyny plus to recepcjonista, śliczna jak z obrazka, tylko ma jedną wadę mówi wyłącznie po Rumuńsku.
poniedziałek, 6 lipca 2015
Ararat
Czarna Górna 6 lipca 2015r.
Decyzja o wyprawie zapadła nagle, a wszystko przez wyprawę do Rzymu. Czułem tak wielki niedosyt, wręcz pragnienie podróżowania podobną tylko do pragnienia jakie może czuć człowiek będąc na pustyni bez wody. Spakowanie zajęło mi sobotnie popołudnie, motocykl raptem dwa tygodnie po przeglądzie, wszystko co potrzebne miałem po poprzedniej wyprawie, zostawiłem kilka rzeczy, większość kluczy, zabrałem tylko te niezbędne oraz łańcuch, nową świecę, litr oleju, żarówki i linki zapasowe.
Decyzja o wyprawie zapadła nagle, a wszystko przez wyprawę do Rzymu. Czułem tak wielki niedosyt, wręcz pragnienie podróżowania podobną tylko do pragnienia jakie może czuć człowiek będąc na pustyni bez wody. Spakowanie zajęło mi sobotnie popołudnie, motocykl raptem dwa tygodnie po przeglądzie, wszystko co potrzebne miałem po poprzedniej wyprawie, zostawiłem kilka rzeczy, większość kluczy, zabrałem tylko te niezbędne oraz łańcuch, nową świecę, litr oleju, żarówki i linki zapasowe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


